niedziela, 23 lipca 2017

Recenzja: Braki/Naphta - Under the face


Kim są w ogóle Braki? Jest to dosyć ciekawy projekt, któremu dowodzi Kapitan Naphta. Recenzję EP'ki tego pana znajdziecie tutaj. Jednak Braki to trio. I już tu trzeba sobie powiedzieć dość zajawkowe trio. Oprócz Pawła w Jego skład wchodzą Kasia Konachowicz i Jan Stulin, postacie, które pojawiły się znikąd i zrobiły z Naphtą fajną rzecz. ,,Under the face'' to płyta, która pływa po mrocznych, ciemnych stronach Ambientu. Fajnie wygląda to wszystko w połączeniu z okładką autorstwa Laury Kudlińskiej. Właśnie w takie dziwne miejsca, jak te na grafice zabierają nas Braki i Naphta. Przez 30 minut konsumowania, słuchacz jest stale trzymany w niepewności, co wynika z urwistego połączenia dźwięków syntezatora. Mnie w szczególności do gustu przypadły elementy kawałka Naphty solo. Zaaranżowane tam akordy i melodie Jazzowego pianina są bardzo nieoczywiste i oryginalne. Powodują, że ,,Cerebral Cortex'' to pierwszy utwór w tym gatunku, przy którym tańczę. Bardzo fajną opcją jest zachowana forma. Nie 20 utworów trwających po 2-3 minuty, tylko kilkunastominutowe Ambientowe ballady, które pozwalają słuchaczom wypłynąć na pełny ocean Ambientowych fal, ich zmienność pozwoliła całkowicie zniwelować monotonię, która nieraz pojawia się w Ambiencie, psując całkowicie efekt końcowy takich projektów. Materiał mocno nawiązuje do mistrza brudnych Ambientów, Williama Bassinskiego.

Bardziej do gustu przypadł mi zdecydowanie utwór skomponowany przez całe trio. Smaczku dodaje mu ta wspomniana wyżej urwistość akordów i melodii. Ale przede wszystkim częste i twarde zmiany nastroju i natężenia dźwięków. Po naprawdę czystych i delikatnych syntezatorach, które wprowadzają w kompozycję spokój i rozluźnienie, powoli wprowadzane są brudne hałasy, które wprowadzają zupełnie przeciwne odczucia. Niesamowitą rolę wprowadzają też użyte sample wprost z Horrorów lub survivalowych gier. Braki mogłyby skomponować muzykę do kolejnej części ,,The last of us''. Na pewno płyta nie jest prze doskonała, ale jest bardzo kompletna, konsekwentna w swojej treści i jednolita muzycznie. Bardzo precyzyjnie ułożona i ustawiona. Nie ma w Niej czegoś takiego, że pojawiają się bardzo dobre momenty i bardzo złe. Wiadomo. Są takty lepsze i gorsze, ale mimo wszystko, całe kompozycje są finalnie na podobnym poziomie. Poza tym, dzięki wygranej przez Pawła gitarze, płyta jest łatwiejsza w odbiorze. Podsumowując, debiut Braków na plus. W ogóle warto sobie sprawdzić wszystkie rzeczy z Pawlacza Perskiego. Ostatnio wyszło tam podobno coś fajnego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz