środa, 19 lipca 2017

Recenzja: Naphta - Prospero EP


Po udanym 2016 roku, który obfitował w bardzo dobrą EP’kę, remix na winyl Kroków, trasę po Azji i oczywiście debiutanckie LP, Naphta powraca z nowym materiałem. Patrząc na to, że jest już lipiec to dość późno. Z drugiej strony, na tak dobry materiał warto było poczekać. W kwestii wydania Paweł zaskoczył. Po pierwsze ze względu na fakt, że płytę można zakupić tylko w wersji cyfrowej, a po drugie, dziwi kierunek przy wyborze wytwórni. Nie jest to ani FASRAT Maćka Sienkiewicza, ani Transatlantyk, a czeska wytwórnia Neo Violence. W sumie dla nas jako fanów jest to fajny krok, ponieważ dzięki niemu możemy trafić na wytwórnię, z której wyszło już sporo naprawdę dobrego House. Wracając do EP’ki. Wielkim plusem jest to, że Naphta zabiera nas w różne klimaty(zarówno muzyczne jak i geograficzne), ale jako całość materiał jest spójny. Nieprzesadzony. Tak bym to określił. Bardzo sympatycznie wyszedł też eksperyment z użyciem wykorzystanych już w przeszłości sampli w kawałku ,,Peril of the warp”. Można usłyszeć m.in. sampel z Age of sun, który osobiście uwielbiam w pierwszej aranżacji, ale i w tym utworze wyszło bardzo fajnie. Jednak największym zaskoczeniem a zarazem pozytywem EP’KI jest ostatni utwór ,,Flash change”. Jest to bardziej chillowy klimat, nawiązujący np. do remixu na winyl Krokietów, który u Naphty dość rzadko można usłyszeć, a brzmi pięknie. Naprawdę warto zapuścić sobie tę płytę na słuchawki. W kuluarach krążą głosy o jakimś materiale w Astigmatic Records, z którego wyszły takie cuda jak Eabs i Bitamina. Czekamy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz