sobota, 22 lipca 2017

Recenzja:Phattcut-I/O Vert


Zacznę tę recenzję odważnie. Od stwierdzenia, że: Rzadko spotyka się taką emocjonalność w trapie, jak na tej epce. Może być to kwestia tego, że muzyka Phattcuta to nie czysty gangsta trap, ale naprawdę mistyczne klimaty, które tak naprawdę ciężko jest zaszufladkować. Nazwijmy to umownie Trapem, bo tak jest najprościej. Tak naprawdę, żeby nakleić temu projektowi jakąś etykietkę, trzeba by było zagłębić się w tempo, dobór instrumentów i oczywiście całokształt brzmienia każdego z utworów osobno. No właśnie… dobór instrumentów. Jest to taki aspekt tego projektu, o którym można by najwięcej napisać. Łukasz oprócz tego, że daje Nam się wyluzować przy swoich utworach, to zabiera nas jeszcze w podróż po Azji. Każdy projekt, w którym ten producent bierze udział przesiąka tym kontynentem, ale I/0 Vert to już jest naprawdę jakiś obłęd i odlot w jednym. Słuchając Intro, wyobrażam sobie ile dymu tliło się podczas produkcji tego materiału. Trzeba też przyznać, że ,,Intro_Vert’’ to intro z prawdziwego zdarzenia. Wprowadzenie w klimat płyty. Portal łączący dwa światy: szarą rzeczywistość i świat, który tworzy się w naszych umysłach po naprawdę dobrym towarze, Muzycznym oczywiście ;), a nie numer jak pozostałe 10 na płycie tylko zatytułowany ,,Intro’’. Ten utwór to również wprowadzenie, w świat orientalnych perkusjonalii , którymi przepełniona jest ta płyta. Poza tym użycie klasycznego clapa w tym kawałku to muzyczny majstersztyk. ,,Ugh’’ to również idealny utwór zaczynający, ale… płytę rapera. Pierwsze takty to czas popisu producenta, który może w tym czasie zrobić WSZYSTKO, dzwonki, zaczyna wchodzić perkusja, nagle… agresywna trąbka jako przejście... i wchodzi nawijka! Już widzę 30 milionów odsłon pod tym utworem na you tubie. Sztos murowany. Bit jest naprawdę przepiękny. Słucham pisząc tę recenzję Go już dziesiąty raz i dalej mam ciary.




,,Dao’’ to czysty Hip-Hop na indyjskich i nie wiem jakich jeszcze kulturowo elementach. Groove tego utworu sam buja karkiem. Słychać inspirację klasycznymi samplowanymi bitami, utwór sam jest zresztą zamknięty w takiej formie. ,,Lootus’’ to utwór z mojej ukochanej szufladki. Szufladki z utworami, których nie da się zaszufladkować. Nadają się tylko (czyt. AŻ) do rozmyślań, refleksji, wspomnień. Nostalgia utworu przenosi nas do pięknych miejsc, chwil. Naprawdę czuć emocje w tym utworze. Track ze strony muzycznej to najlepszy przykład, że muzyki Łukasza po prostu nie można kategoryzować. Początek jakby z czystej, hardkorowej elektroniki, słychać elementy Hip-Hopu, a jako meritum utworu pięknie wygrane partie na Banjo, które po zmiksowaniu, dają przecudowny klimat. Naprawdę piękne rzeczy. Można się przy tym utworze rozmarzyć. Singiel zapowiadający ten projekt, ,,Tree of life’’ to czysty Hip-Hop. Sample z azjatyckich rzeczy, wszystko to połączone z elektroniką. Słychać, że melodia jest wygrana na padach. Powiedziałbym, że jest to rozwinięcie tego co prezentuje np. Onra do bardziej dupstepowo-house’owych brzmień. Całą płytę porównałbym do podróży. Pięknej podróży na obcy kontynent. I rzeczywiście każdy utwór to odzwierciedlenie jakiegoś elementu dalekiej podróży: ,,Intro_Vert’’ to wyjazd z przepełnionego rutyną miejsca zamieszkania.Towarzyszące uczucie przygody, wyjazdu w nieznane. Kończymy z szablonowością. ,,Ugh’’ , ,,Dao’’ i ,,Lotuus’’ to uczucie rozmysłów nad miejscem pobytu, nad Jego dobrymi i złymi stronami i nad codziennością tutaj. Może towarzyszyć też uczucie tęsknoty co byłoby odzwierciedleniem nostalgii. ,,Tree of life’’ to chwile szaleństwa. ,,Outro_Vert’’ to powrót. Analiza tego, czego nauczyła nas wyprawa, wyciągnięcie wniosków, czujemy w takich chwilach nostalgię. Outro , tak jak w przypadku wprowadzenia również pełni swoją rolę. Ten utwór to taki portali transportujący słuchacza z mistycznych miejscówek do rzeczywistości.



Po odsłuchu tej płyty krótkogrającej dziwię się, że połowa polskiej rap sceny nie bije się o bity Łukasza. Na serio. Sądzę, że Phattcut świetnie wypadłby w kolaboracji z Quebo na Egzotyce. Mam nadzieję, że to się zmieni i coraz większa liczba raperów zacznie pobierać swoje bity od tego producenta. W sumie, to nie jest to odległa wizja. Pamiętam jak jakiś rok temu jarałem się tym co Gedz wyrabiał producencko z Forestem pod kryptonimem Wifi boys. Dziś? Obaj panowie robią bity na najbardziej wyczekiwane rap płyty. Mam głęboką nadzieję, że taki sam los spotka Łukasza. Jedyne do czego można się przyczepić to monotonia, która pojawia się momentami, z drugiej strony zwiększa ona wrażenie nostalgii. Co by nie powiedzieć. Uważam, że emocjonalność tej EP pozwala wybaczyć Phattcutowi wszystkie małe minusy. Zestawienie najnowszego materiału od Łukasza z poprzednimi rzeczami, dowodzi progresu jaki przeszedł producent mieszkający we Wrocławiu między płytami. Myślę, że można już powiedzieć o Phattcucie, że jest w czołówce wykanawców mistycznych gatunków w Polsce. Materiał warty sprawdzenia, bardzo spójny emocjonalnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz