środa, 19 lipca 2017

''Taco Hemingway''- z czym się to je?- Geneza


Myślę, że o Filipie Szcześniaku można śmiało powiedzieć, że jest najciekawszą postacią polskiego rynku muzycznego. Postacią wykreowaną na Człowieka Zagadkę, niczym przez Billa Fingera i Dicka Spranga. No właśnie… postacią wykreowaną. Ale przez kogo?
Chyba przez samego siebie. Bardzo mała aktywność na portalach społecznościowych, brak teledysków nabijających wyświetlenia. Brak jakichkolwiek starań o wyimaginowany hype, a mimo wszystko takie liczby. Pozycję Taco potwierdził niedawno Open’erowy koncert. Człowiek ( tutaj trochę krytyki - słusznej), który nie rozwija się jako raper, nie zmienia flow, technicznie stoi w jednym miejscu, bywa monotematyczny, momentami wręcz amuzykalny, za co spotyka się ze słowami krytyki, ale jest w tej marnej, smętnej nawijce coś, co przyciąga. Potwierdzam, jako jeden z grupy ludzi, która posiada całą dyskografię rapera. Takich osób jest wiele. Słusznie? Chyba tak. Przynajmniej moim zdaniem. Dlaczego tak uważam? O człowieku, którego każda płyta brzmi ,,tak samo”, a koncertuje w takich miejscach, za takie stawki, można by powiedzieć, że obcina kupony. Ale w przypadku Filipa, to coś więcej. To już zaszło za daleko, żeby użyć tego prostego zwrotu. Taco posiada jedną niesamowitą umiejętność, którą opiszę, krótkim osobistym stwierdzeniem: po tylu odsłuchach Jego materiału, po tylu monologach, historiach z Trójkąta czy Marmuru, mam wrażenie, że tego chłopaka, który rapował każdy wers do lustra znam osobiście. ,,No jak? Nawet nie byłeś na jego koncercie, nie widziałeś Go na żywo’’- ktoś mi odpowie. I wtedy mnie uderza. No... ale… przecież tyle razy szwędałem się z Taco po Warszawie, nucąc teksty Trójkąta, Hotel Marmur… tyle razy tam byłem. To ta umiejętność. Przynajmniej moim skromnym zdaniem. Ja, tak się właśnie wielokrotnie poczułem słuchając Taco.


Porównałbym Filipa do Kendricka Lamar. Oczywiście… tylko, jeśli chodzi o tę umiejętność narracji, tworzenia historii. Wiadomo, tu z szacunkiem dla obu panów, jako całokształt rapera, Kendrick jest obecnie ponad wszystko i wszystkich, ale między Nimi jest podobieństwo. Mała aktywność na portalach społecznościowych, bycie sobą w takich dziwnych czasach, podobny pogląd na cywilizację, niechęć do tłumów, a mimo wszystko… obaj porywają TE tłumy. Wiecie skąd w ogóle wzięło mi się takie porównanie? Kiedy Taco ogłosił wiadomość o nowej EP’ce, naszło mnie, że mam deja vu. Pierwszy post na Insta od dawien dawna. Wiadomość, jak z lasu, z innego świata, ale wszyscy o tym mówią, piszą. Wszyscy na to czekają. Dokładnie to samo towarzyszyło wiadomości o powstawaniu DAMN Lamara. Odchodząc już od tych porównań.Taco jako osobowość jest niesamowitym widmem.Cały czas próbuję rozkminić ten sekret, który pozwolił Mu w tak krótkim czasie, podbić serca tylu słuchaczy. Czy byłaby Nim jego hipsterska natura? Wychodzi w tej ,,Sebowej” (cenzura) różowej czapeczce na Main Stage. Tłumy szaleją, śpiewają z Nim. Ale śpiewają nie tylko hipsterzy, w takich samych bejsbolówkach, więc… to chyba nie to. Może to ta z pozoru natura lenia, takiego luzera. Ale czy taka postawa łączyłaby takie tłumy? Mówimy przecież o człowieku, który w jedną sobotę gra na typowo Hip-hopowym festiwalu,  za tydzień jedzie na Opka, a w kolejny weekend gra na Tauronie. Mówimy o człowieku, który zaczynał od nawijek pod bity MF dooma, a dziś… jest pogardliwie uważany za idola nastoletnich hipsterek ze sweetfociami na Insta z kawą ze Starbucksa. O człowieku, które pierwsze duże propsy dostał od… Quebonafide, wydaje w Asfalcie, nagrywa featy na Małych miastach i ziomkuje się, wiele przy tym zawdzięczając, z Rasem z Rasmentów. Nie potrafię wyciągnąć z tego wszystkiego jednego, logicznego wniosku. Cały tekst, a to i tak tylko stos hipotez. Prawda może być zupełnie inna. W sumie to miał być krótki tekst o EP’ce a wyszło takie coś. To już na koniec krótko o tej płycie krótkogrającej… kto wie, może na niej Szcześniak bardziej się otworzy. Na pytanie, czego można się po niej spodziewać, jest tylko jedna odpowiedź: ,,Nie wiem”. Tak samo, jak na pytania: kiedy premiera, ile będzie numerów, jaka wytwórnia, jacy producenci, czy będzie na wosku i wiele, wiele innych. I może ta niezaspokojona ciekawość ludzka, jest kluczem Taco do ludzkich uszu, wzorem na całą tę enigmę. Nie wiem. Ale na pewno nowy materiał nie oddali nas od odpowiedzi, a da Nam na pewno wiele fajnej muzyki. Premiera w tym miesiącu. Tyle wiadomo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz